Otwierasz szafę.
Ubrania zajmują wszystkie wieszaki. Na półkach trudno znaleźć miejsce na kolejny sweter. Spodni jest kilka par, sukienek również. Są marynarki, bluzki, kardigany, płaszcze, kurtki.
A mimo to rano pojawia się znajome pytanie:
„W co ja się dzisiaj ubiorę?”
To jedna z najbardziej paradoksalnych sytuacji w kobiecej garderobie. Można mieć naprawdę dużo ubrań, a jednocześnie mieć bardzo niewiele gotowych zestawów.
Problem często nie polega więc na tym, że mamy za mało rzeczy.
Problem polega na tym, że poszczególne ubrania nie tworzą ze sobą dobrej całości.
Jedna bluzka pasuje tylko do jednej spódnicy. Sweter jest piękny, ale trudno dobrać do niego spodnie. Marynarka wygląda dobrze wyłącznie z konkretną sukienką. Nowe jeansy są świetne, ale nagle okazuje się, że większość bluzek w szafie do nich nie pasuje.
I właśnie dlatego czasami kolejny zakup nie rozwiązuje problemu.
Może go nawet pogłębić.
Dobrze zbudowana garderoba działa trochę inaczej. Nie chodzi w niej o liczbę ubrań, ale o liczbę możliwości, które te ubrania wspólnie tworzą.
